Słowo beacon ostatnimi czasy odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Skąd taka ekscytacja tematem? Czy mają szansę dokonać technologicznego przewrotu i zmienić nasze postrzeganie internetu rzeczy? Jest na to spora szansa.

Czym jest beacon?

Temat beaconów i innych ciekawostek ze świata nowoczesnych technologii można poznać głębiej, prenumerując magazyn Focus, ale i w tym artykule postaramy się prześwietlić latarnie XXI wieku.

Dlaczego latarnie? Tak brzmi nazwa tego urządzenia po polsku. Beacony są niewielkimi urządzeniami, wykorzystującymi technologią Bluetooth Low Energy do łączenia się ze smartfonami. Zastosowanie BLE pozwala im pracować bez wymiany baterii nawet rok, a w nowych beaconach nie trzeba ich wymieniać wcale. Urządzenia ładują się z pomocą fal elektromagnetycznych. Średni zasięg beaconów to mniej więcej 100 metrów. Kiedy zbliżymy się na taką odległość do urządzenia wysyła ono sygnał radiowy do naszego smartfona. Na tę chwilę do komunikacji z beaconem telefony muszą mieć włączony bluetooth i zainstalowaną odpowiednią aplikację.

Do czego wykorzystuje się beacony?

Zastosowanie beaconów zależy w dużej mierze od wyobraźni osób, które je implementują. Posiadają ogromny potencjał w działaniach marketingowych. Są już wykorzystywane w sklepach. W Polsce te rozwiązania są dopiero testowane. Próbował je wdrażać np. Gino Rossi. Jednak w USA są już bardzo popularne. Dzięki wykorzystaniu urządzeń w sklepach, sprzedawcy mogą zaproponować klientom spersonalizowane promocje. Aplikacja może od razu przekierować klienta do internetowego sklepu, gdzie dokona płatności.

Beacony za oceanem są również wykorzystywane w restauracjach. Z ich pomocą uzyskamy dostęp do menu, złożymy zamówienie i dokonamy płatności. Co ciekawe aplikacja wykorzystywana w restauracjach w San Fransisco i Nowym Jorku ma funkcję cover. Pozwala ona podzielić rachunek na wszystkich uczestników obiadu. W ten sposób nie trzeba narażać się na irytację kelnera, nie ma też problemów ze ściąganiem pieniędzy od znajomych.

Beacony w służbie kultury

Niepozorne urządzenia z technologią BLE wykorzystywane są już w polskich muzeach. W Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK beacony odgrywają rolę wirtualnych przewodników po ekspozycji. Z pomocą specjalnej aplikacji dostarczają informacje na temat kierunku zwiedzania oraz multimedialne ciekawostki na temat dzieł sztuki i artystów. Tę samą technologię stosuje również warszawskie Muzeum Neonu. Dzięki zintegrowanemu systemowi beacony podobnie jak w Krakowie mają rolę przewodników po muzeum i trasie dawnych lokalizacji neonów. Beacony dostarczają informację na temat eksponatów, dają również dostęp do audiobooków.

beacon

Nadajniki poprawią bezpieczeństwo?

Na ciekawy pomysł wpadł brazylijski oddział Nivea. Wykorzystali beacony podczas jednej ze swoich kampanii w prasie. Zamieścili w gazetach dużą reklamą, wielkości całej strony. Można z niej było wydrzeć opaskę z nadajnikiem. Celem opaski było monitorowanie dzieci na plaży. Dzięki zastosowaniu beaconów opalające się mamy mogły łatwiej zlokalizować swoje pociechy. Otrzymywały również sygnał alarmowy w momencie, kiedy dziecko oddaliło się zbyt daleko. W podobny sposób nadajniki wykorzystane zostały w projektach Tile i TrackR bravo. Technologia służy lokalizacji dzieci oraz czworonogów.

Pomysłów na beacony jest naprawdę mnóstwo i mają one szansę przyczynić się do prawdziwej rewolucji internetu rzeczy. Nadajniki będą mogły być wykorzystywane do sprawdzania obecności na zajęciach albo ewidencjonowania czasu pracy. Pomogą też w znalezieniu kluczy, które jak zwykle nie leżą na swoim miejscu. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której na przykład nasz ekspres do kawy wyposażony w beacona zacznie nam parzyć kawę, kiedy zlokalizuje nas w pobliżu domu. Przyszłość beaconami stoi.

W tym momencie beacony mają swoje ograniczenia. Telefony muszą na przykład mieć włączony bluetooth, żeby się z nimi skomunikować. Jednak prace nad wyeliminowaniem barier już trwają. Chcesz być na bieżąco z nowinkami technologicznymi? Zaprenumeruj magazyn Focus już dzisiaj.